19 maja 2017

#książka - "Był sobie pies" W.B. Cameron

Jak to jest, zawsze gdy tylko pochwalę się, że odkopuje się z zaległości, zaczynają się tworzyć nowe. To już po prostu klasyka. Chiałabym wam też przypomnieć, że na moi instagramie możecie zgarnąć "The Call.Wezwanie" i "Buntowniczkę z pustyni". Ktoś zainteresowany?


Bailey nie miał łatwego życia, przynajmniej na początku. Dopiero gdy odnalazł go Ethan, psiak zrozumiał co znaczy miłość i oddanie. Ellie od razu wiedziała co znaczy życie z człowiekiem. Koleżka zamiast ludzkiej miłości doświadczył bardziej ich próżności. Trzy psie losy wydają się być ze sobą w żaden sposób nie połączone. Jednak to tylko pozory, łączy je wiele.

Choć ostatnio najwięcej czasu spędzam z kotem, jestem psiarą. I to ogromną. Mam swoje wielkie kudłate szczęście, które tak bardzo mnie cieszy. Właśnie dlatego tak bardzo chciałam poznać tę książkę. Pies opowiadający swoją własną historię? To musi być dobre albo przynajmniej ciekawe. 

Już teraz mogę stwierdzić, że ten post będzie jednym z tych krótszych. To dość prosta i krótka historia nad którą niewiele się trzeba rozwodzić by powiedzieć o niej wiele. Tego jestem pewna jak wyniku 2x2. 

Sam pomysł na stworzenie opowieści z punktu widzenia psa jest obłędny. Ten sam świat jaki znamy, zostaje nam przedstawiony z zupełnie innej perspektywy. Bo choć pies potrafi towarzyszyć nam non stop, jego postrzeganie świata jest zupełnie inne. Myślenie Bailey'a jest proste, niewinne i nie oszukujmy się nieco egoistyczne. Ale w ten ujmujący i niewinny sposób! Momentami czytelnik musi się zastanowić jakie ludzkie czynności opisuje psiak. W końcu nie wszystkie rozumie. I wierzcie mi, niektóre potrafią rozbawić 

Nie ma co mówić wiele o języku jakim posługuje się autor. W końcu narratorem stworzył psa, więc sama opowieść nie może być skonstruowana w żaden skomplikowany sposób. I właśnie tak jest. Język jest prosty, zrozumiały, barwny i pełen opisów. 

Można by stwierdzić, że nie będzie się tutaj działo zbyt wiele. Jednak wcale tak nie jest. Może na początku psie przygody mogą wydawać się nieco nudnawe, to z każdą kolejną stroną jest ich co raz więcej. Dla nas są to sytuacje proste i nic nie znaczące. Dla psiaka jest inaczej, dla niego stanowią o wiele więcej. I możliwość uzmysłowienia sobie tego jest świetna.

To książka, która głownie bazuje na emocjach. Zwłaszcza tych osób, które psy mają i tych, które je kochaj. Porusza czytelnicze serduszko bez granic. Zgadzam się z opiniami, mówiącymi, że nie sposób się nie rozpłakać. Może nie był to potok łez, a kilka pojedynczych sztuk uronionych nad bezgraniczną psią miłością do człowieka.

9 komentarzy:

  1. Jestem zdecydowanie kociarą. Psy lubię, ale chyba nie na tyle, żeby ta książka jakoś mnie przekonała do siebie. Oczywiście, jeśli "Był sobie pies" wpadnie mi w ręce, przeczytam, ale jakoś specjalnie nie będę szukać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda tylko, że ta bezgraniczna miłość psa do człowieka to taki trochę mit ;P Pies nie myśli jak człowiek i jego uczucia wyglądają nieco inaczej, a już na pewno nie tak, jak pokazał to Cameron :) Dla mnie to była lekka książka na jeden dzień i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i nie raz płakałam szczerze mówiąc. Książka grała mi na emocjach, ale to z pewnością dlatego, że sama mam dwa psiaki, które kocham całym sercem! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki, których bohaterami są zwierzęta i ludzie, zawsze przypominają mi Małego Księcia. Niestety, ta lektura nie bardzo mi się spodobała, więc zawsze mam niemałe wątpliwości, kiedy widzę powieść z takim motywem. Ale mimo wszystko naprawdę uwielbiam psy! Może ta książka to właśnie sposób, abym w końcu pozbyła się złego wrażenia po Małym Księciu :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie ostatnio czytałam, że mało w niej emocji... Niemniej jednak jak będzie okazja, na pewno się skusze. ;)
    Dziękuję za odwiedziny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dość dawno widziałam zwiastun ekranizacji. Prawie na nim płakałam. Przeczytałabym, ale boję się, że zaryczę się na śmierć, a mój pies zostanie zaduszony przytulaniem przeze mnie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na tej książce beczałam! Jestem totalną psiarą i nawet jeśli książka miejscami była strasznie infantylna i taka "głupiutka" to mi to za grosz nie przeszkadzało. Chociaż ogólnie muszę się przyznać, że końcówką byłam zaskoczona - bo jednak myślałam, że będzie miała ona miejsce w zupełnie innej konfiguracji bohaterów. Niemniej wspominam samą lekturę bardzo dobrze i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę ;)

    Pozdrawiam i jednocześnie zapraszam do nas na www.kreatywna-alternatywa.blogspot.com na małe rozdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jest to tytuł co do którego czuję, że muszę koniecznie przeczytać, ale z drugiej strony spotykam same pozytywne opinie i pewnie nie miałabym nic przeciwko poznaniu losów głównego bohatera :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Film bardzo mi się podobał i planuję w końcu kupić książkę.:)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz to dla Ciebie chwila, zaledwie kilka uderzeń w klawiaturę. Jednak dla mnie, jest to ogromna siła motywująca do działania. Dlatego dziękuje Ci za każde słowo jakie tu zostawiasz. ;)