25 marca 2017

#książka/przedpremierowo/ - "Cela 7" K.Drewery

Mało kiedy to robię, ale spojrzałam dzisiaj na licznik bloga. Zbliżamy się do 100 tysięcy wyświetleń (!), a liczba obserwatorów przekroczyła czwartą setkę. Ogromnie wam za to dziękuje. Dostaniecie w nagrodę  konkurs, a nawet dwa. Jeden zorganizuje tutaj, a drugi na instagramie. Przeglądam biblioteczkę by znaleźć dla was nagrody.


Premiera 29 marca!

Zamordowano uwielbianego przez wszystkich celebrytę. Do morderstwa przyznała się zatrzymana na miejscu Marta Honeydew. Dlatego trafiła do celi śmierci. O jej losie zadecydują widzowie telewizyjnego show, których zadaniem jest orzec czy Marta rzeczywiście jest winna oraz czy powinna zginąć. Sądownictwo padło, a sprawiedliwość wymierzają obywatele. Telefoniczne i internetowe głosowanie decyduje o życiu innych. Marta jest pierwszą nastolatką, która trafiła do celi śmierci. Jednak czy słusznie? Czy pomimo jej uporu to ona pociągnęła za spust?

Choć uparcie twierdze, że nie lubię młodzieżówek to nadal po nie sięgam. Moja ciekawość i nadzieja na zalezienie naprawdę wyróżniającej się w tym gatunku pozycji, kiedyś mnie zniszczą. Chociaż nie przyjmuje każdej proponowanej pozycji, "Cela 7" skusiła mnie tematyką. Właściwie jednym aspektem swojej historii. Czy żałuje?

Pierwszą rzeczą, która chyba najbardziej mnie urzekła, jest autentyzm tej opowieści. Zamiast wyimaginowanego świata, który dąży do samozagłady dostajemy niezwykle aktualny problem. Dokładnie taki sam z jakim borykamy się my, a bohaterowie jedynie mają być pośrednikami. Autorka pokazała jaką potęgą są media i jak ślepo potrafimy im wierzyć. Skupiła się również na tym, że jesteśmy przekonani o racji większości, nie myśląc samodzielnie. Wszystko to przedstawiła tworząc świat w którym o winie orzeka społeczeństwo poprzez głosowanie. Płatne i wielokrotne głosowanie, a stać na to tylko elitę pilnującą własnych interesów.

Nie tylko w ten sposób Drewery odchodzi od utartego schematu młodzieżówek. Nie dostaniemy tu miłosnego trójkąta, a nawet wątek miłosny jaki się w końcu pojawia jest inny. To nie on ma grać tutaj pierwsze skrzypce, jest zaledwie swego rodzaju kamuflażem dla czegoś o wiele większego. Choć wielu autorów usiłuje zrzucić miłosny wątek na drugi plan, mało komu udaje się to tak dobrze.

Przyznam, że odrobinie irytował mnie sposób narracji. Nie cały, jedynie te momenty, które opisywały telewizyjne show. Były dla mnie męczące. Powtarzające się wstępy, nieco niedopracowane opisy zachowań gości, wszystko to budziło moją lekką irytacje. Narracja pozostałych rozdziałów była o wiele lepsza. Punkt widzenia różnych bohaterów zawsze mi się podoba. Nawet fakt, że część rozdziałów prowadzone było w pierwszoosobowej narracji, a inne w trzeciej nie kuło w oczy.

"Cela 7" to naprawdę dobra książka. Choć akcja może nie przynosi zbyt wielu emocji, sama tematyka jest tutaj świetna. Tak aktualne i ważne problemy pokazane w przystępny sposób. Tym właśnie skradła moje czytelnicze serduszko. Może i jest młodzieżówką, ale jedną z nielicznych jakie naprawdę miło mi się czytało.


  Za możliwość przeczytania "Celi 7" dziękuje wydawnictwu Młody Book
Strona książki - www.cela7.pl/

21 marca 2017

#książka - "Inwigilacja" R.Mróz

Jeśli ktoś z was nigdy nie doświadczył złośliwości rzeczy  martwych, zazdroszczę mu z całego serducha! Albo buntuje mi się laptop (kochany staruszek) albo moje centrum operacyjne, aka mój telefon, nie chce współpracować. Dlatego zdjęcie nie jest moim "klasycznym", ono prawdopodobnie wjedzie gdy wrócę do domu, a tam właśnie jest książka.


Kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie zaginął chłopak. Teraz odnalazł się w Warszawie, gdzie żyje jak gdyby nigdy nic. Choć posługuje się innym imieniem i nazwiskiem rodzice rozpoznają w nim swojego syna. Jednak on uparcie twierdzi, że nim nie jest. Sytuacje pogarsza fakt, że odkąd przeszedł na islam i wrócił do kraju, jest na celowniku służb. Posądzony o przygotowanie zamachu terrorystycznego nie ma przed sobą świetlanej przyszłości. Dlatego jego obrońcą zostaje Joanna Chyłka. Jednak nawet ona nie jest do końca pewna niewinności swojego klienta.

Uwielbiam Chyłkę. Nigdy się z tym nie kryję i podkreślam niemal zawsze gdy ktoś o Mroza pyta. Ogromnie chciałam znów się z nią spotkać. Tęskniłam za jej stylem bycia, no i chciałam w końcu dowiedzieć się jak odnajduje się w nowej sytuacji. Przyznaje, że znów trochę się bałam. Obawiałam się czy na fali sukcesów autor nie odpuścił w swojej, moim zdaniem, najlepszej historii.

Dostałam dokładnie taką Joanne (Chyłka, nie bij!) jakiej chciałam. Ba, była nawet lepsza. Nie szczędziła ciętych ripost, nie liczyła się z innymi jeszcze bardziej niż normalnie, jednym słowem była w doskonałej formie. Nie raz, nie dwa podczas lektury wywołała u mnie uśmiech, a jeszcze częściej salwę śmiechu. Była dokładnie tą prawniczką, którą pokochałam w pierwszej części.

Mam wrażenie, że ta część poświęcona była dwójce głównych bohaterów. Inni pojawiali się wtedy gdy byli konieczni, jednak niewiele więcej można było o nich przeczytać, niż było to niezbędne dla fabuły. Zupełnie jakby najważniejsza (obok obrony oskarżonego) była relacja jaka łączy Chyłkę i Zordona. A na to czekali chyba wszyscy czytelnicy. Jednak niech nikt nie myśli, że będzie łatwo. Mili moi, to jest Mróz dlatego tu nigdy nie będzie łatwo.

Jedno przyzna chyba każdy - autor trzyma rękę na politycznym pulsie. Przy pierwszych tomach pokazał, że doskonale wie jak pokazać prawniczy świat w przystępny dla "szarego Kowalskiego" sposób, a od poprzedniej części przemyca do tego jeszcze politykę. I nawet gdy myślisz, że nie wiesz o czym będziesz czytać, czytając zaczynasz rozumieć.

Możecie myśleć, że ślepo się zachwycam. Owszem, zachwycam się bo to bezapelacyjnie mój ulubiony cykl tego autora. Jednak zaczynam dostrzegać w nim pewne minusy. Powoli mam wrażenie, że wszystkie tomy budowane są w ten sam sposób - niebanalny prawniczy problem, docinający sobie Chyłka i Zordon, wielkie kłopoty, którym i tak w końcu stawią czoła wygrywając. Ale wiecie co? I tak to kupuje, bohaterowie są tego warci. O zakończeniu nie wspomnę. To po prostu powinno być zakazane.

Nie tylko Chyłka jest w formie, Mróz piszący o niej też jest. Chciałam rzucić niemal wszystko by skończyć te pozycje, choć z drugiej strony wcale nie chciałam tego robić. Gdy już przysiadłam - przepadłam. Trzeba lepszej rekomendacji? "Inwigilacja" to pozycja obowiązkowa dla fanów autora, a już na pewno dla miłośników prawniczego duetu.

  Za możliwość przeczytania "Inwigilacji" dziękuje wydawnictwu Czwarta Strona.