#przedpremierowo - "Lissy" L.D'Andrea


Marlene uciekając od przeszłości postanawia poślubić Herr Wegenera, bogatego kryminalistę. Po latach chce od niego odejść. Uciekając zabiera coś bardzo cennego. W czasie ucieczki kobieta ulega wypadkowi samochodowemu. Ratuje ją pustelnik Simon Keller. Z biegiem czasu między obojgiem zaczyna rodzić się specyficzna więź. W tym samym czasie Herr Wegener zaczyna poszukiwać żony. Wymusza to na nim organizacja dla której pracuje. Za kobietą zostaje wysłany zabójca, czy jej ekscentryczny opiekun będzie mógł ją uratować?

Poprzednią książką autora byłam zaintrygowana. Miała niesamowity klimat, choć momentami mi się dłużyła. Gdy zapowiedź kolejnej pozycji pojawiła się w mojej skrzynce mailowej, nie wahałam się ani chwili. Musiałam mieć ją u siebie!

Podchodziłam do tej pozycji z lekkim dystansem. Po "Istocie zła" nie oczekiwałam wiele, zwłaszcza nie czekałam na wiele emocji czy wartkiej akcji. Nie w każdym temacie, ale jednak trochę się pomyliłam. "Lissy" ma niesamowity klimat, a spokojna akcja tylko go potęguje. Ten spokój akcji idealnie współgra z górską aurą w jakiej rozgrywają się wydarzenia. W ten sposób idealnie wczułam się w świat Marlene - zaśnieżony, pełen niepokoju i tajemnic. Dzięki temu jestem jak najbardziej na tak dla tej książki!

Ciekawili mnie bohaterowie. Narratorami jest kilkoro z nich (to zawsze podnosi moją ocenę o książce, nawet tej najgorszej) i każdy z nich nadaje "Lissy" inny charakter. Każda z tych postaci jest fascynująca i na swój sposób przerażająca. Zwłaszcza kreacja Simona Kellera zrobiła na mnie wrażenie. Pustelnik jest zdecydowanie najbardziej intrygującą i nieoczywistą postacią tej książki. Dodatkowo, im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym bardziej czytelnik zastanawia się kto tak naprawdę jest głównym bohaterem. Postacie to kolejny ogromny plus w rozliczeniu "Lissy".

Co do języka jakim posługuję się autor - nie mam zastrzeżeń. Tworzy krótkie rozdziały, konkretne opisy, które idealnie oddają to co chciał przekazać czytelnikowi. Nie używa trudnego języka i manipuluje nim tak, że za nic nie chce się tej książki odłożyć. Kolejne strony mijają niezauważalnie. Podoba mi się się także to, że książka w żaden sposób nie jest przedłużona.

Po przeczytaniu tej książki do czytelnika dociera, że tak naprawdę nie jest to zwykłą opowieść. Opis z okładki, czyjeś streszczenie nie odda do końca tego o czym tak naprawdę jest "Lissy". Porusza wiele problemów wewnętrznych z jakimi borykają się ludzie, fakt. Jednak oprócz tego ma drugie dno. Pokazuje jak mogą działać ludzie, którzy nie są w stanie poradzić sobie z stratą i jakie oblicza przyjmuje zło.

"Lissy" bardzo przypadła mi do gustu. Bez dwóch zdań zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i odmieniła moje zdanie o twórczości autora. Była dla mnie świetną przygodą i dała mi do myślenia. Już teraz mogę stwierdzić, że bardzo chętnie sięgnę po kolejne pozycje tego autora.


Za możliwość przeczytania "Lissy" dziękuje wydawnictwu WAB 

Brak komentarzy:

Komentarz to dla Ciebie chwila, zaledwie kilka uderzeń w klawiaturę. Jednak dla mnie, jest to ogromna siła motywująca do działania. Dlatego dziękuje Ci za każde słowo jakie tu zostawiasz. ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.