30 lipca 2015

#książka - "Wieża milczenia" R.Mróz

Nie mam ochoty i nie chcę się powtarzać stwierdzając, że Mroza uwielbiam. W końcu tym zanudzę. Ale co ja poradzę, że szybko stał się jednym z moich ulubionych autorów rodzimego podwórka? Tych autorów jest aż dwóch, ale o tym cichosza. Staram się skompletować wydane przez nich pozycje, stąd ta dzisiejsza. Z debiutami bywa różnie, ale jakoś nie przywiązuje (a przynajmniej się staram) do tego zbytniej wagi.


Młoda kobieta ginie niedaleko swojego domu wracając z pracy. Zabójca nie pozostawił jakiegokolwiek śladu. Detektyw Evelyn Thomsen oraz chłopak ofiary, Scott Winton prowadzą równoległe śledztwa. Oboje chcą za wszelką cenę złapać zabójce, ale nic nie sprowadza ich na ślad mordercy. I choć giną kolejne ofiary, klucz według którego morderca je wybiera wydaje się nie istnieć. Dopiero gdy kraj ogarnia panika, Scott wpada na trop prowadzący na drugi koniec świata.
Uwielbiam u Mroza jedną rzecz - bohaterów. Potrafi skroić ich w sposób wręcz idealny. Jeśli ktoś zna i pała choć minimalną sympatią do Chyłki z "Kasacji", bez wątpienia polubi Scotta. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że jest jej pierwowzorem. Kąśliwy, momentami bezczelny, ale inteligenty i przebiegły typ, który przyprawia czytelnika o uśmiech na twarzy. Jego utarczki słowne z innymi bohaterami są po prostu cudowne i w obliczu morderstw są ciekawą przeciwwagą. Nie tylko Scott jest tutaj godzien uwagi. Evelyn też jest niczego sobie. Może nie jest tak charakterna jak wykładowca Yale, ale daje sobie z nim rade. Wspomnieć wypada o złoczyńcy, ten dopiero jest fascynujący.
Kolejną rzeczą jaką po raz kolejny widzę u autora jest narracja. Ponownie jest prowadzona w sposób prosty i przystępny dla czytelnika. Przy tej pozycji dopiero w późniejszym jej etapie jest to niezbędne, ale istnieje. I to jest ogromny plus.
Bardzo ciekawił, i trochę niepokoił, mnie fakt umiejscowienia akcji w USA. Zastanawiałam się czy wszystko się nie rozjedzie i nie straci na sensie. Jednak autor dał sobie z tym rade. Nawet jeśli cokolwiek mija się z prawdą, ciężko to wyczuć.A historia ma klimat godny mistrzów kryminału.
Ale, chyba zawsze się jakieś znajdzie, w pewnym momencie historia ciut traci. Całość robi się naprawdę mocno zagmatwana i trzeba nie lada uwagi. Kolejka górska jaką tworzy tu Mróz, i która na początku pędzi na łeb na szyje, nagle wydaje się być poza jej torami. W pewnym momencie wszystko po prostu wydaje się przekombinowane.
Z reguły tego nie robię, nie wspominam o wydaniach. Ale tym razem po prostu muszę się komuś wyżalić. Na ocenę treści to nie wpływa, ale serce mnie boli po tym incydencie. Nie wiem czy trafiłam na wadliwe wydanie, ale moment w którym ostatnie 150 stron odłączyło się od reszty przyprawiło mnie niemal o łzy. Publiczne łzy, bo książkę czytałam w autokarze podczas wycieczki.
W ogólnym rozrachunku "Wieża milczenia" to intrygująca pozycja i bez dwóch zdań udany debiut Mroza. Nie jest to jego najlepszy twór, zwłaszcza gdy czyta się ją jako kolejną. Jednak zaczynając od niej, bez wątpienia można zobaczyć jego rozwój. A ten jest naprawdę obiecujący.

17 komentarzy:

  1. Myślę, że mogłabym przeczytać tą książkę, ale zupełnie nie mam pojęcia czy by mi się spodobała, czy nie.
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jednak nie jest to książka w moim stylu, więc prawdopodobnie po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że nic autora jeszcze nie czytałam... A ból z powodu uszkodzenia książki rozumiem i jak na treść nie wpływa, to u mnie na ogólną ocenę jednak. Jakoś zapamiętuję, kto jak przykłada się do wydawania książek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej mocne słowa z tą kolejką. Książka trochę nie w moich klimatach ale sam temat wydaje się ciekawy.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od tej książki, a potem sięgnę po lepsze książki Mroza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 150 stron? Auć :/
    A książka jest u mnie w kolejce ;)

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę no, wypadałoby w końcu zapoznać się z jakąś książką Mroza. Już od dłuższego czasu mówię: "przeczytam, przeczytam na pewno za niedługo jego książkę", a wychodzi jak zawsze... Ale cóż, nigdy mi jakoś nie jest po drodze. Wakacje to jednak idealny czas, aby się zmobilizować i nadrobić zaległości.
    Wydaje mi się jednak, że najpierw na celownik wzięłabym "Parabellum" bądź "Kasację" ;)

    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwaga, uwaga na moim blogu czeka na Ciebie nominacja do Potterowego TAGu mojego autorstwa ☻
    http://biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com/2015/07/harry-potter-characters-book-tag-by.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Mróz! Takie znane nazwisko ;)
    Mam tę książkę na swojej chciejce i dlatego cieszę się, że o niej napisałaś - może szybciej kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Może być naprawdę ciekawa! :-) Zainteresowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja w dalszym ciągu nic Mroza nie przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ROZPADŁA SIĘ?! Bardzo Ci współczuję, ja niemal płaczę, jak zagnę przypadkiem róg :< A po książkę postaram się sięgnąć, chociaż głównie dlatego, że o Mróz ostatnio na afiszach ;)

    www.recenzent.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. W sumie to miałam przyjemność mailować z panem Mrózem w sprawie wydawania i pisania książek :D Jest on na prawdę bardzo sympatyczny i aż wstyd, że jeszcze nie sięgnęłam po żadną jego książkę! Najpiewr planuję Parabellum, a później może właśnie Wieżę milczenia :)

    Pozdrawiam, Lucy :*
    http://zeglujacmiedzysnami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie nam niestety, więc chętnie zerknę

    OdpowiedzUsuń
  15. Na chwilę obecną nie za bardzo mam ochotę. :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz to dla Ciebie chwila, zaledwie kilka uderzeń w klawiaturę. Jednak dla mnie, jest to ogromna siła motywująca do działania. Dlatego dziękuje Ci za każde słowo jakie tu zostawiasz. ;)

Copyright © 2016 Ciekawy cytat o książkach , Blogger