#blog - dlaczego nie czytujemy blogów

18:12
Siedzę już trochę w blogosferze. Najpierw udawałam, że znam się na grafice, szablonach i innych pierdach z programów graficznych. Potem odnalazłam to co najbardziej cieszy mnie w blogaskach - pisanie. Od tego czasu zostałam tutaj.

Nie ważne jaki typ bloga prowadziłam, szybko można było zauważyć, że to wcale nie jest takie łatwe zadanie. Gdy już coś tworzysz, wkładasz w to serduszko i swój wolny czas, chcesz zobaczyć tego efekty. Tutaj są one najlepiej widoczne poprzez rosnący licznik odnotowanych wejść i kolejne komentarze pojawiające się pod postami. Nie ma co owijać w bawełnę, każdy z nas jest na nie łasy. Tylko nie każdy je otrzyma.

Od pewnego czasu mam wrażenie, że blogosfera niknie w oczach. Może to kwestia tego, że odeszłam od komputera i nie mam aż tyle czasu co kiedyś by przeglądać i komentować posty innych autorów. Jednak pamiętam blogi, które wcale nie były aż tak systematyczne, ich autorzy niewiele udzielali się u innych, a nadal mieli swoje stałe grono czytelników. Teraz mam wrażenie, że nawet o to już ciężko. O takie małe, nawet kilkuosobowe "zaplecze czytelnicze", O takie osoby, które niemal zawsze skomentują Twój post, bo po prostu lubą to jak piszesz.

Nigdy nie twierdziłam, że mam oszałamiające statystyki. Cieszyłam się z tego co osiągnęłam, z cyferek jakie widziałam tylko ja. Były moją motywacją. Zmieniłam styl życia blogowego, w końcu prywatne mnie do tego zmusiło, i zauważyłam ogromną różnicę. Niestety z negatywnym wydźwiękiem. I gdy tak patrzę na te kilkadziesiąt (!) wyświetleń niektórych ze swoich postów, zaczynam się zastanawiać - dlaczego nie czytujemy blogów innych?


Wiem, może to ja przestałam pisać w ciekawy sposób i tylko się łudzę, że ktoś lubi mnie czytać.

1. Blogów jest zdecydowanie zbyt wiele
Osoby, które blogosferę znają od lat zapewne się ze mną zgodzą, że ilość blogów książkowych mocno wzrosła. I to w dość szybkim tempie. Nagle pojawił się ich wysyp i atakowały nas niemal z każdej strony. Ponoć co za dużo, to niezdrowo. Tutaj to powiedzenie sprawdzałoby się idealnie. Spośród setek blogów, ciężko wyłowić jest te najbardziej wartościowe. Kolejne adresy brzmią do siebie łudząco podobnie. Szablony i zdjęcia niczym się nie wyróżniają. Nic więc dziwnego, że ciężko jest się nam odnaleźć. Natomiast patrząc z drugiej strony, strony twórcy, mamy przed sobą nie lada zadanie by wybić się w tym tłumie.

2. Nie ma w nich nic wartościowego
Kolejne powiedzenie - liczy się jakość, a nie ilość. Czyż to również nie pasuje do naszego blogowego światka? Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto przeglądając blogi nie trafił na przynajmniej jeden, którego treść zdawała się wołać o pomstę do nieba. Szanuje każdego kto próbuje swoich sił w pisaniu. Wbrew pozorom nie jest to wcale łatwe, a nikt się geniuszem nie urodził i musi dojść do wprawy. Jednak gdy raz po raz trafiasz na blog, który zamiast recenzji zawiera staszczenia, zapewne tracisz ochotę na przeglądanie kolejnych. Nie mam się za mistrza recenzji, ale nawet ja nie jestem w stanie zrecenzować książki w dziesięciu zdaniach.

3. Życie nam na to nie pozwala
Wspominałam już o tym klecąc ten nieco przydługi wstęp, ale zrobię to jeszcze raz. Wielu z nas jest osobami dorosłymi. I nie myślę tu o świeżych osiemnastkach. Studiujemy, pracujemy, niektórzy prowadzą domy, mają dzieci. To wszystko (i jeszcze więcej) skutecznie zajmuje czas, a czasem nawet odbiera chęci do siadania przed komputerem. Dlatego zwyczajnie nie mamy kiedy i jak tych blogów czytać. Mimo wszystko, wiem z własnego doświadczenia, że chociaż razy czy dwa w tygodniu da się wygospodarować choć odrobinę czasu i poczytać blogaski.


Trzy wymienione przeze mnie powody to bez wątpienia krople w morzu powodów. Jednak te trzy wydają mi się być najistotniejszymi i najpopularniejszymi. Mogę się mylić, w końcu mam do tego prawo jak każdy. To moja ocena, mój osąd tego co widzę w blogowym światku. A mój blogasek to jedno z niewielu miejsc gdzie mogę się (niemal) bezkarnie wyżalić.
Może Ty chcesz mi powiedzieć dlaczego nie czytasz blogów? Nie krępuj się! Jestem bardzo ciekawa.

24 komentarze:

  1. Prawda jest taka, że nie za często czytuję blogi, jednak gdy już znajdę moment, by to zrobić staram się to uczynić w miarę rzetelnie oraz poświęcić temu godzinkę, bądź dłużej. Usiąść, przeczytać, napisać w miarę długi komentarz. Bo znam drugą stronę, wiem jaką pracę trzeba włożyć w stworzenie posta. O wiele więcej satysfakcji daje (naprawdę!) odnoszący się do treści komentarz, niżeli zwyczajne "super post" i reklama własnej twórczości o zdecydowanie większej ilości znaków. Zgadzam się z Tobą w kwestii przesytu, jaki ostatnimi czasy panuje w blogosferze. Ciężko naprawdę odnaleźć czasem w tym natłoku warte czytania blogi; warte doceniania. I co ironiczne te najczęściej osiągają najmniejsze cyferki w statystykach, podczas gdy poplecznicy pisania recenzji na dziesięć zdań, dawno już przekroczyli 5 zer na swoim liczniku. Prawda jest też taka, przynajmniej mam nadzieję, że czas pokaże, które osoby naprawdę mają do tej działalności pasję oraz zaparcie. No i, że wydawnictwa opamiętają się w nagradzaniu takiej fuszerki egzemplarzami recenzenckimi! Ale to już temat na osobną debatę. Co bardzo rzuca mi się również w oczy, to fakt, że na większości blogów jest to samo. Już precyzuję... W danych okresach, jest tak, że gdy przeglądam listę nowych postów, co drugi, opublikował recenzję tej samej pozycji. Oczywiście, że wszyscy lubią być na bieżąco etc., rozumiem to, aczkolwiek z punktu widzenia odbiorcy jest to dość męczące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, jeśli chodzi o te same recenzje na wielu blogach, chociaż w tym wypadku to chyba zawinili wydawcy. To oni chcą mieć recenzję zazwyczaj w okolicach premiery, a jak współpracują z kilkudziesięcioma blogerami to robi się przesyt. Mnie osobiście też to odstrasza, bo uważam że wydawnictwo lepiej by wyszło na tym, żeby książki spod ich znaku były cały czas w obiegu, żeby raz na jakiś czas ktoś o nich przypomniał. A nie tak, żeby wrzucić masę linków w przeciągu tygodnia, zrobić szum, a potem zapomnieć o książce i zająć się nową. Ale co tam wie blogerka ;))

      Usuń
    2. Z tym się zgadzam. Kiedy nadchodzi jakaś premiera na połowie blogów pojawiają się recenzję tej samej książki. Czy np. chce się czytać z 10 blogów 8 recenzji tej samej książki? Chyba nie koniecznie. Ja jeszcze z żadnym wydawnictwem nie współpracuje. Dwa razy udało mi się dostać od nich książkę, ale gdyby jakaś książka mnie nie interesowała to bym jej nie brała. A są tacy blogerzy co nie nadążają i mają pełno książek do nadrobienia. I zachwalają książki, które czasem są na prawdę kiepskie. Te recenzje chyba wynikają z tego "dostałam/em książkę od wydawnictwa to nie mogę napisać o niej złego zdania". To chyba wynika z tego, że chcą mieć na półkach jak najwięcej książek.

      Usuń
  2. Też uważam, że nowych blogów jest teraz masa i chociaż to faktycznie fajnie, że ktoś próbuje swoich sił w pisaniu, to czasem również czuję się przytłoczona. Jestem w blogosferze już ponad 6 lat, w tym 4 w tej książkowej i momentami tęsknię do czasów kiedy zaczynałam, ponieważ odnoszę wrażenie, że to wyglądało inaczej. Ze swojego doświadczenia wiem, że czasem ciężko jest coś komentować- można przeczytać, ale np. nie chce się pisać komentarza. Dorzuciłabym jeszcze powód numer cztery: robimy się leniwi. Rozrósł się teraz booktube i uważam, że wiele ludzi woli coś oglądnąć zamiast poczytać, co już samo w sobie jest z lekka ironiczne. I chociaż sama też lubię zaglądać w niektóre takie filmiki, to tam czuję jeszcze większy przesyt nowych osób niż w blogosferze.
    A może ludzie też nie odczuwają chęci czytania recenzji, ponieważ marketing robi swoje i z góry narzuca, że coś jest odkryciem tego sezonu i warto to przeczytać. Przez to może ludzie też tyle blogów nie przeglądają. Akurat w moim przypadku działa to totalnie odwrotnie- bo im większy szum, tym mniejsze moje zainteresowanie, ale mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Grzegorz zauważyłam tendencje mocno spadkową, nie tylko u siebie, ale na innych blogach również. Z czego to wynika? Na pewno po części z powodów, które wymieniłaś. Przyznaję, że sama od jakiegoś czasu regularnie zaglądam na kilkanaście blogów, a resztę odwiedzam jedynie sporadycznie - czas niestety nie pozwala na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie są leniwi. Czytać a komentować - to dwie różne rzeczy. Wielu TYLKO czyta, a nie pofatyguje się napisać konstruktywnego komentarza. A szkoda, bo przecież miło jest jak się doceni czyjąś pracę, a taki komentarz właśnie to wyraża.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero zaczynam raczkować w blogosferze i widzę, że wcale nie będzie łatwo, ale warto spróbować. A jak nie wyjdzie, to trudno się mówi. I z własnych zachowań widzę, że w tygodniu, po 8h wyczerpującej pracy i siedzenia w niej przed komputerem najzwyczajniej w świecie nie chce mi się już wchodzić na blogi innych i ich komentować. Ale ze złymi nawykami trzeba walczyć i właśnie to robię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam wrażenie, że niektórzy blogerzy nadali swojemu pisaniu ciężar głazu. To nie jest praca tylko hobby. Owszem zazdroszczę ilości wyświetleń i współpracy, ale jak patrzę ile w to jest włożone pracy... trochę mi by było szkoda czasu. I takie narzucone co najmniej 2 wpisy w tygodniu, ciekawe zdjęcia i wygląd.
    Mój blog jest zielony, zrobiłam sobie logo w paincie i pisze kiedy chcę. Nie mam wyświetleń i wielu komentujących, ale pisze kiedy chcę i już. Dla siebie i dla tych pojedynczych osób, które lubią to co piszę.
    Takie "wymuszone pisanie" często skutkuje notatkami w stylu - "zobaczcie co kupiłam/dostałam" - we wpisie zdjęcie i to wszystko - czy "na jakie premiery czekam" a tam zdjęcia i skopiowane opisy książek bez dodatkowego komentarza. Te dwa typy strasznie mnie denerwują, bo są typową "zapchajdziurą" na blogu.
    Wiem, że przesadzam i nie wszyscy tak mają, to po prostu jedna z rzeczy, które mi się nie podobają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisałam pod złym loginem "Zielona mysz" to ja. Zapraszam na mojego niepopularnego bloga ;)

    http://wbookach.blogspot.com/

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie często jest to trójka, bo rzeczywiście mam wiele zajęć poza blogowaniem. Ale nie mam też blogów, które odwiedzam jakoś wyjątkowo często, a takiego, żebym czytała i komentowała każdy post nie ma wcale z innego powodu. Po prostu nie widzę sensu w tym, by czytać i komentować post, który mnie nie interesuje, np. recenzję książki w gatunku, którego nie trawię. Nie oznacza to, że nie jest to wartościowa recenzja, po prostu nie jestem w grupie odbiorców. Jednocześnie dany blog mogę nadal obserwować, bo od czasu do czasu pojawia się na nim coś dla mnie interesującego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Blogów jest po prostu zbyt dużo. Często ich zawartość merytoryczna woła o pomstę do nieba. Recenzje są streszczeniami książek a jedyne co się rzuca w oczy to podziękowanie wydawnictwu za udostępnienie egzemplarza książki. To odpycha. Sam gatunkowy dobór lektur również przyprawia o dreszcze: króluje głównie literatura młodzieżowa czy kryminał. Ileż można? Może by tak warto sięgnąć po książki niszowe? Klasykę? Bardziej ambitnie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem ,czy blogosfera niknie, ale faktycznie, jeszcze kilka lat temu, jak zaczynałam, wyglądało to inaczej.
    Fakt, żeby przejrzeć i przeczytać wszystkie blogi, które bym chciała, to życia by mi nie starczyło. Staram się je jednak odwiedzać, przejrzeć, może nie czytam słowo w słowo, ale przeglądam dane wpisy tak, żeby mieć pojecie, o co chodzi.

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  11. 4. Ludzie się zmienili. Nie mnie to oceniać, czy na gorsze, czy na lepsze. Pamiętam jednak jak miałam 10 lat i prowadziłam słodkiego blogaska o zwierzakach - jaki ja miałam wtedy odzew! Albo parę lat potem, kiedy publikowałam opowiadania. Teraz? Nikogo to nie interesuje. Stwierdzam więc, że ludzie musieli się zmienić. Może Ci, których to interesowało już z tego wyrośli. Ja też, jak zresztą wiesz, jestem na takim etapie w życiu, że na nic nie mam czasu. A już na pewno nie na swoje hobby, które nie daje żadnego efektu, bo nikt nie wchodzi, nikt nie czyta, nie komentuje. Wolę więc sięgnąć po jakąś książkę, obejrzeć film, pograć. Ale tylko dla siebie i ew. znajomego, z którym zagram, obejrzę film.

    Mimo to wydaje mi się, ze jednym z głównych powodów jest właśnie zbyt duża ilość blogów. Mnie samej już się nie chce tego wszystkiego odwiedzać i trudno znaleźć coś ciekawego w tym wszystkim... no cóż, i właśnie tez przez to ja sama będę za niedługo odchodzić w cień :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się z wszystkimi trzema punktami! Czytam głównie blogi, które obserwowałam od długiego czasu, bo coraz trudniej znaleźć mi coś naprawdę porządnego, co nie będzie mnie odrzucać ani treścią ani formą. A i na napisanie własnego posta czasem coraz trudniej znaleźć czas, kiedy wracam do domu po 8 godzinach spędzonych w biurze przed komputerem. Pewnie jeszcze gorzej będzie, kiedy zaczną się studia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie prowadzę bloga i rzadko je czytam ale myśle, tak mi się przynajmniej wydaje, iż stajemy się leniwi i chcemy wszystko w pigułce już teraz zaraz. Zdjęcie podpis i dalej i niezastanawiamy się jaki jest tekst poniżej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie prowadzę bloga i rzadko je czytam ale myśle, tak mi się przynajmniej wydaje, iż stajemy się leniwi i chcemy wszystko w pigułce już teraz zaraz. Zdjęcie podpis i dalej i niezastanawiamy się jaki jest tekst poniżej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie prowadzę bloga i rzadko je czytam ale myśle, tak mi się przynajmniej wydaje, iż stajemy się leniwi i chcemy wszystko w pigułce już teraz zaraz. Zdjęcie podpis i dalej i niezastanawiamy się jaki jest tekst poniżej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze mówiąc, ostatnio zauważyłam u siebie podobny spadek odwiedzin bloga, jak Ty. Nie wiem, jaki jest jego powód, a jedynym wytłumaczeniem może być to, że we wrześniu mam już zdecydowanie mniej czasu na pisanie niż w czasie wakacji (chociaż liczba postów nadal nie jest tak mała - co najmniej jeden tygodniowo). Zawsze jednak się starałam (i wciąż to robię) komentować inne blogi. Mam kilkanaście blogów na swojej liście obserwowania i w wolnym czasie, raz w tygodniu, siadam i przeglądam ich posty, pozostawiając po sobie komentarz. Robię to głównie dlatego, że ciekawią mnie ich treści, ale także mam świadomość, że czasem działa to na zasadzie wymiany - ktoś zajrzy do mnie, jeżeli ja wpadnę do niego.

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiele w tym prawdy co napisałaś. Kiedyś też miałam genialne statystyki, od kiedy jednak przestałam biegać po innych blogach zdecydowanie się uspokoiło, szczególnie w komentarzach. Jakoś mi to jednak nie przeszkadza. Widzę, że jednak ktoś moje wypociny czyta, nawet jeśli mało kiedy znajdzie się u mnie nowości czy konkurs, a że nie piszą? Ja też nie widzę potrzeby zostawiać komentarzy pod każdym artykułem który (z zainteresowaniem) przeczytałam, więc dlaczego miałabym oczekiwać tego od innych? :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem w blogosferze już kilka lat i powiem Ci, że się z Tobą zgadzam. Blogosfera niknie w oczach, chociaż powiem Ci, że w rzeczywistości się rozrasta. Jest coraz więcej blogów, których autorzy są łasi na darmowe książki i które, po zawodzie, zostają porzucone. Ostatnio robiłam przegląd obserwowanych blogów i z 60 zostało ich jedynie 30. Ludzie bardzo szybko się zniechęcają i... no, niestety, przestają tworzyć. A może tak naprawdę nigdy nie mieli tej pasji tworzenia?
    Świetny temat na rozmowę i dłuższe rozmyślania!


    Pozdrawiam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
  19. co do pierwszego punktu...
    Nic tylko się cieszyć. Jeśli blogów książkowych jest tak dużo, to znaczy, że ludzie jednak czytają książki! Raport czytelnictwa nadal pokazuje, że 61% ludzi nie przeczytało ani jednej książki w ciągu roku. Patrząc na ilość blogów i kont bookstagramowych zaczynam w to wątpić. I cieszy mnie to ogromnie, bo widać, że jednak te statystyki są zaniżane.

    OdpowiedzUsuń
  20. No, no , widzę, że pole jest szerokie. Wkrótce emerytura. Poczytam / być może?!/. Dużo energii wszystkim życzę.....ZTTT

    OdpowiedzUsuń

Komentarz to dla Ciebie chwila, zaledwie kilka uderzeń w klawiaturę. Jednak dla mnie, jest to ogromna siła motywująca do działania. Dlatego dziękuje Ci za każde słowo jakie tu zostawiasz. ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.