15:23

#książka - "Żerca" K.B.Miszczuk

#książka - "Żerca" K.B.Miszczuk
Sesja już prawie mnie dopadła. Jak niemal przy każdej, mam miliard innych zainteresowań niż ona. Robiłabym wszystko byleby nie siedzieć z nosem w notatkach. Chociaż nie, wole się uczyć niż pisać licencjat. Tak, studia są u mnie ostatnio moją największą zmorą. Interesują was jeszcze te moje wypociny czy wolicie sam tekst o książce?


Gosia przeżyła Noc Kupały, jednak to nie koniec jej przygód. Teraz musi spłacić dług zaciągnięty u jednego z bogów i wszystko wskazuje na to, że nie będzie to miłe. Do tego Mieszko zniknął, a w wiosce pojawił się nowy żerca - Witek, który bardzo chętnie pocieszy dziewczynę. Dodatkowo w okolicy zaczyna grasować morderca istot nadprzyrodzonych. Czy może być gorzej? Gdy przyjaciółka Gosi znajduje się w niebezpieczeństwie okazuje się, że jednak może być gorzej. Młoda szeptucha rusza na ratunek, licząc, że nie zginie.

Bardzo szybko zachłysnęłam się tą serią. Doskonale to widać po odstępach czasowych pomiędzy kolejnymi tomami. Dlatego kwestią czasu był moment gdy sięgnę po "Żerce". Sięgając po ostatni z wydanych tomów cyklu, wiedziałam, że książka nie zajmie mi wiele czasu. Pytanie tylko czy utrzymała poziom poprzednich tomów.

Bohaterowie zmieniają się z każdym tomem. Tutaj są już o wiele dojrzalsi, ewidentnie doświadczeni wydarzeniami z poprzednich części. Zupełnie inaczej podchodzą do bogów, swoich własnych uczuć oraz pozostałych bohaterów. Gosia zmienia się nie do poznania i to na ogromny plus! Nadal jest tą zabawną uczennicą szeptuchy, jednak o wiele dojrzalej podchodzi do tego co przytrafia się w jej życiu. Cieszą mnie te metamorfozy, nie lubię gdy bohaterowie "stoją w miejscu".

Dla mnie ta część była najspokojniejszą z wszystkich. Najwięcej działo się w samej Gosi i jej relacjach. Nie było aż tyle pędzącej akcji, dopiero pod koniec wydarzenia nabrały rozmachu. Jednak nie miało to negatywnego wpływu na książkę. Wręcz przeciwnie. Czytelnik ma chwilę by odetchnąć i poznać bohaterów.

Pojawia się tutaj sporo elementów związanych z obrzędami w świecie stworzonym przez Miszczuk. Rytuały związane z śwaćbą (małżeństwem)  rozbawiły mnie niemal do łez. Dzięki temu jeszcze lepiej poznałam świat wierzeń Gosławy. Podoba mi się ten świat i jego religia, dlatego tak bardzo cieszy mnie możliwość poznania ich jeszcze lepiej.

"Żerca" to świetna kontynuacja. Mniej w niej akcji, a więcej relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Po tym jak zakończył się ten tom, mogę zaryzykować stwierdzenie, że to cisza przed burzą. Jestem ogromnie ciekawa tego co pojawi się w kolejnym tomie!

Za możliwość przeczytania "Żercy" dziękuje księgarni nieprzeczytane.pl

13:22

#książka - "Kaznodzieja" C.Lackberg

#książka - "Kaznodzieja" C.Lackberg
Powoli tworzę zapas tekstów na blogaska. Powoli, małymi kroczkami piszę i nie publikuję. Może i źle robię, bo bez systematyczności to miejsce umiera. Jednak mam satysfakcję z samego faktu, że piszę! Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu nie mam ochoty by siedzieć przy komputerze.


Policjanci z Fjällbaki znajdują zwłoki młodej kobiety. Muszą dowiedzieć się co łączy to morderstwo ze sprawą zaginięcia dwóch młodych dziewczyn sprzed lat. Zagadka jest skomplikowana, a jej rozwiązanie niezwykle okrutne. Dodatkowo zegar tyka, a morderca szuka kolejnej ofiary. Patrick Hedström staje na czele grupy śledczej i próbuje jak najszybciej rozwiązać zagadkę.

Może nie pokochałam szaleńczo twórczości Läckberg przy "Księżniczce z lodu". Jednak mój upór kazał mi czytać kolejne jej książki, stąd i ten tekst.  Kiedyś ten upór mnie zniszczy albo wprowadzi w kłopoty.  O ile już tego nie zrobił. "Kaznodzieja" pojawił się na mojej półce dość szybko, więc długo nie czekałam z jego lekturą.

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, o ile tak można nazwać Erikę i Patricka. To ciekawy duet, który wprowadza najwięcej elementów obyczajowych do książek autorki. Również oni dostarczają czytelnikowi najwięcej okazji do uśmiechu. Są intrygującą odskocznią od kryminalnego klimatu książki.

Tak jak przy poprzednim tomie, bardzo przypadły mi do gustu elementy obyczajowe. Dla mnie to chyba najmocniejsza i najciekawsza strona Läckberg. Jej kryminały nie opierają się na samej zbrodni. Skupiają się przede wszystkim na jej motywach oraz na tym co zmienia w ludziach, którzy mają z nią styczność. Tu nie chodzi tylko o rozwiązanie zagadki, czytelnik ma poznać bohaterów i dostrzec jaki wpływ na ludzką psychikę ma cudza zbrodnia.

Nie umiem stwierdzić czy był to zabieg zamierzony, ale mam wrażenie, że całość była bardzo powolna. Momentami miałam wręcz wrażenie, że autorka chciała nieco przeciągnąć książkę. Bez wątpienia część tej powolności wynika z charakteru niektórych bohaterów.

Najbardziej irytujące w "Kaznodziei" były imiona i nazwiska. Rodzina, która odegrała w książce najważniejszą rolę była dla mnie ogromnym wyzwaniem. Podobieństwo ich imion było wyzwaniem, zwłaszcza, że jedno z imion nosiło dwóch bohaterów. Wystarczyła chwila nieuwagi żeby pogubić się w koligacjach rodzinnych. Zwłaszcza na początku lektury.

Spodziewałam się progresu tej serii. Chociaż drobnego polepszenia względem poprzedniego tomu. Zamiast tego mam wrażenie, że Läckberg stoi w miejscu, a może nawet zrobiła niewielki krok w tył. Mimo wszystko dam jej kolejną szansę. Nie zakładam, że ostatnią - choć nie do końca sprostała moim oczekiwaniom, lektura jest przyjemnością. Bardzo chciałabym dodać te serię do swoich ulubieńców. Pytanie czy wystarczy mi do tego cierpliwości.

16:38

#książka - "Cinder" M.Meyer

#książka - "Cinder" M.Meyer
Pewnie już zauważyliście, że nie umiem robić podsumowań. Zawsze przypominam sobie o nich w ostatnim momencie. Dlatego też nic tego typu nie pojawiło się na blogu końcem roku. Jedyne podsumowanie zrobiłam na instagramie pokazując pięć moich faworytów z zeszłego roku. W kwestii bloga mam tylko jedno postanowienie na ten rok - pisać więcej. Mam kogoś kto mnie do tego motywuje (jeśli nie zmusza), ale mam nadzieje, że ktoś będzie z tego zadowolony. Samych dobrych lektur w tym roku życzę!


Nowy Pekin pełen jest ludzi i androidów. Tych pierwszych atakuje zaraza na którą nadal nie ma szczepionki. Księżycowi spoglądają z kosmosu czekając na moment nieuwagi, który mogliby wykorzystać. Cinder jest najlepszym mechanikiem w mieście. Jednak jest też cyborgiem, a więc obywatelem drugiej kategorii. Nikt nie zna jej przeszłości, macocha ją wykorzystuje oraz obwinia o chorobę swojej córki. Życie Cinder zmienia się gdy na jej drodze pojawia się książę Kai - zostaje wplątana w sam środek międzygalaktycznej wojny. Musi odkryć prawdę o samej sobie by uratować świat, który zna.

Zapewne sama z siebie nie sięgnęłabym nigdy po tę pozycję. Z opisu to zupełnie nie mój klimat. Jednak nie po raz pierwszy moja ciekawość wygrała. Po tylu pozytywnych opiniach z jakimi się spotkałam, po prostu musiałam sama zapoznać się z historią Cinder.

Niech wysoko podniesie rękę ten kto nie spojrzał na wydanie "Cinder". Jest po prostu obłędne i zachwycające. Proste, ale bardzo dopracowane. Mechaniczne serduszka, które znalazłam na każdej stronie po prostu mnie urzekły. Już dla samego wyglądu warto mieć ją na półce. Każda sroka okładkowa będzie nią zachwycona.

Podobał mi się świat w jakim osadzona jest akcja. Zupełnie inny niż te do jakich nas do tej pory przyzwyczajono. Przynajmniej ja nie spotkałam się dawno w literaturze młodzieżowej z motywem maszyn wplątanych w ludzki świat. Cyborgi i androidy to bardzo ciekawy aspekt świata jaki stworzyła Meyer. Co prawda ich przeznaczenie i sposób w jaki się je traktuje jest nieco oklepany, ale można to wybaczyć.

Z jednej strony zawiodłam się na fabule. Część jej wątków była dla mnie całkowicie przewidywalna. Gdy tylko pojawiały się początkowe informacje o niektórych z nich, byłam już niemal pewna jak cały zostanie zakończony. I oczywiście nie pomyliłam się. To zdecydowanie mnie zawiodło. Lubię gdy książka mnie zaskakuje, zwłaszcza gdy w czasie jej lektury jestem niemal pewna rozwiązania. Oj tak, lubię gdy autorzy wyprowadzają mnie w pole.

Historia Cinder to taka zupełnie nowa wersja kopciuszka. I akurat pod tym kątem fabuła mi się podobała. Jest zapracowana sierota, są dwie jej siostry i macocha, które nie pozwalają iść jej na bal, jest sam bal i oczywiście książę. Jednak wszystko to zostaje przeniesione w zupełnie inne realia, a relacje między częścią z tych typowych bohaterów są nieco inne niż te do których nas przyzwyczajono.

Ogromnym plusem jest to jak szybko czyta się tę książkę. Może to przez lekkość języka, może przez czcionkę, ale lektura upłynęła mi dość szybko. Szkoda tylko, że wcale nie minęło wiele czasu odkąd skończyłam "Cinder", a już nie pamiętam wielu szczegółów. Uciekły z mojej głowy, a ja obawiam się, że za miesiąc czy dwa już zupełnie zapomnę o tej historii. Najmocniej w głowie utkwiło mi zakończenie - to ono jest najlepszą częścią tej opowieści. To właśnie ono sprawiło, że mam ochotę sięgnąć po kolejny tom. Nawet jeśli i on będzie przewidywalny.

Choć lektura była całkiem przyjemna, nie mogę stwierdzić, że "Cinder" mnie zachwyciła. Była lekką i niezobowiązującą pozycją. Ot czytadełko wydane w rewelacyjny sposób. Z jednej strony nie jestem tym specjalnie zaskoczona, to nie pierwsza taka sytuacja gdy sięgam po młodzieżówki. Z drugiej, jednak liczyłam na to, że polubię się z nią choć w połowie tak mocno jak wszyscy Ci, którzy do tej pory ją pokochali.

15:07

#książka - "Noc kupały" K.B.Miszczuk

#książka - "Noc kupały" K.B.Miszczuk
Ostatnio przeszła mi przez myśl zmiana adresu bloga na coś bardziej książkowego. Nadal kołacze mi to w głowie, jednak już na tyle przywiązałam się do obecnego, że nie wiem czy kiedykolwiek się na to zdobędę.


Ponoć on nic już do niej nie czuje, teraz to Ty jesteś dla niego najważniejsza. Jednak skoro tak jest, to dlaczego ciągle o niej myśli? Na domiar złego okazuje się, że ona jednak nie jest martwa jak oboje do tej pory przypuszczaliście. Dodatkowo jest wściekła o wasz związek i chce za wszelką cenę Cię zabić. Ponadto zbliża się Noc Kupały - kwiat paproci zakwitnie, a Ty musisz zdecydować w czyje ręce go oddasz i czy przeżyjesz. Może i Twój chłopak to były władca, a Twoja opiekunka to niezwykle mądra szeptucha, ale i tak wiesz, że masz przerąbane.

Jeśli ktoś jest zaskoczony dlaczego tak szybko drugi tom przygód Gosi trafił na moją półkę, to ewidentny znak, że jeszcze się z nią nie spotkał. Po lekturze "Szeptuchy" wiedziałam, że muszę jak najszybciej sięgnąć po "Noc kupały". Zjawiła się u mnie w idealnym momencie - wiedziałam, że upora się z moim czytelniczym zastojem.

Gosława, zwana też Gosią, przeszła pewną metamorfozę. Już nie panikuje na myśl o lesie i ciut mocniej stąpa po ziemi. Niby delikatna zmiana, ale zdecydowanie na plus. Śmiesznym byłoby gdyby nadal tak samo panicznie bała się natury po tym wszystkim co spotkało ją w pierwszym tomie. Nadal ma swój nieco cięty język, który nadaje jej charakterku. Pomimo swej lekkiej metamorfozy, dziewczyna nadal bawi czytelnika swoim zachowaniem.

Bardzo podobał mi się fakt jak wiele mogłam dowiedzieć się o Mieszku i Jadze. Wiele na ich temat zostało powiedziane w tym tomie - o nich samych oraz o ich historiach. Przestają być aż tak tajemniczymi postaciami, choć nadal mają swoje sekrety. To samo dotyczy Bogów. Choć w tej części pojawiają się o wiele rzadziej, te kilka chwil ujawnia kolejne ich "twarze". Dzięki temu ich wątki się rozwijają, a jednak nadal pozostają tajemnicze.

Podoba mi się to jak rozwija się relacja Gosławy i Mieszka. Nie jest to typowe lovestory z jakim najczęściej można się w książkach spotkać. Jest czymś zupełnie innym i trafia w moje gusta idealnie! Może i Gosia ma typowo romantyczne zapędy, w końcu jest kobietką i ma do tego prawo, jednak na całe szczęście szybko są one studzone. Nie tylko sam pomysł na świat jest świetny, relacje bohaterów także są świetnie obmyślone.

Bez dwóch zdań autorka ma rewelacyjne poczucie humoru. Po raz kolejny uśmiałam się przy jej książce. Miszczuk naprawdę lekko i swobodnie tworzy swoje historię i bardzo łatwo skupia na niej uwagę czytelnika. Ta seria to naprawdę lekka i przyjemna.

"Noc kupały" to bardzo dobra kontynuacja. Cała seria jest idealna dla osób lubiących lekkie lektury z dużą dawką humoru. Jeśli ktoś jeszcze jej nie zna to zdecydowanie ma co nadrabiać!


Za możliwość przeczytania "Noc kupały" dziękuje księgarni nieprzeczytane.pl

16:34

#książka - "Księżniczka z lodu" C.Läckberg

#książka - "Księżniczka z lodu" C.Läckberg
Mam nadzieje, że zauważyliście zmianę loga/nagłówka bloga. Osobiście jestem nim zachwycona i nie mogę przestać się szczerzyć patrząc na nie. Dosłownie za każdym razem gdy je widzę, uśmiecham się jak dziecko. Jest tak bardzo moje, że aż nie umiem tego wyrazić. Podoba się wam?


W niewielkiej i hermetycznej miejscowości w Szwecji zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Mieszkańcy znają się doskonale, więc wieść rozchodzi się szybko. Początkowo wszyscy sądzą, że było to samobójstwo. Jednak śledztwo wskazuje na morderstwo. Przyjaciółka z dzieciństwa zamordowanej, Erica Falck rozpoczyna prywatne śledztwo. Niedługo później łączy swoje siły z miejscowym policjantem Patrickiem.

Zastanawiałam się nad sięgnięciem po Läckberg już dawno. Zawsze odsuwałam ją na dalszy plan, zawsze znalazłam ważniejszą książkę, która powinna trafić na moją półkę. Jednak w końcu się przełamałam i kupiłam pierwszy tom jej sagi na Targach w Krakowie. Raz kozie śmierć!

Nie da się wszystkich książek wrzucić do jednego wora. Nawet jeśli mówimy o tych stworzonych w Skandynawii. Zawsze gdy myślę o książkach autorów, którzy właśnie stamtąd pochodzą, mam przed sobą wizję mrocznego, zagmatwanego i ociekającego krwią morderstwa. Tutaj dostałam coś nieco innego. Kryminał, który dopiero wraz z rozwojem akcji staje się mroczny. Jednak nie przez ilość krwi i trupów jakie się w nim przewijają. Tutaj ten mrok wynika z historii i dramatów ludzkich.

Läckberg skupia się nie tylko na zbrodni, ale też na historiach swoich bohaterów. Na tym co dzieje się w ich życiu gdy zamykają się drzwi domów i zostają sami. Ukazuje ich zarówno w obliczu morderstwa, ale i życiowych, prozaicznych problemów. Każdy bohater ma swoją własną, unikatową historię. Żadnej z nich nie można nazwać prostą, w końcu każda z nich rzutuje na życie bohatera. Bez wątpienia, w jego odczuciu, jego problemy są najpoważniejszymi z jakimi ten świat się mierzył. Połączenie kryminału i elementów obyczajowych tutaj naprawdę zyskuje.

Takie rozwiązanie nie narzuca jednoznacznie głównego bohatera. Każdego z nich poznajemy po trochu, choć dwójka z nich wybija się na tle innych. Jednak jest to wykonane bardzo subtelnie. Akcja książki toczy się powoli, wręcz leniwie. Na samym początku może być to nieco irytujące. Wszystko dlatego, że ciężko wsiąknąć w tę opowieść. Sam początek nieco się dłuży. Jednak im więcej stron zostaje przerzuconych, tym ciekawsze staje się rozwiązanie. Przy tak wielu bohaterach, trzeba nieco więcej czasu by odpowiednio nakreślić większość z nich.

Rozwiązanie tej zagadki przyprawiło mnie o niemałe zaskoczenie. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Jeśli w pierwszym tomie zbrodnia miała aż tak wymyślne podłoże, aż boje się myśleć co będzie działo się w kolejnych. Z drugiej strony jestem tego bardzo ciekawa. Gdyby nie stos książek czekających na mojej półce, zapewne już teraz, na kilka dni po skończeniu lektury, czekałabym na przesyłkę z kolejną częścią.

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie uzyskałam idealnej książki, pierwsze części sag z reguły mają braki. Otrzymałam naprawdę ciekawą pozycję, która zaintrygowała mnie na tyle by nie wahać się przy zakupie kolejnego tomu. Gdybym miała porównać do Läckberg do innego autora, wskazałabym naszą Puzyńską. Może to kwestia tego, że książki pani Kasi czytałam jako pierwsze, może to mój cichy patriotyzm, ale pierwsza część sagi o Lipowie podobała mi się ciut bardziej niż "Księżniczka z lodu".

Copyright © 2016 Ciekawy cytat o książkach , Blogger