10 września 2015

#książka - 'Sprawa Jontona" T.Dziedzic

Czasem zastanawiam się czy niektóre moje zachowania nie zakrawają o masochizm. Rzucam się, niby umiarkowanie, ale rzucam się na czytanie gatunków za którymi nie przepadam. I zaczynam się zastanawiać - czy to masochizm czy chęć przełamania? Chyba jak w milionerach, pół na pół.


Przyszłość. Świat zamknięty jest pod Kopułą 144. Społeczeństwo odcięte jest od historii i osiągnięć technologicznych swoich przodków. Zwierzęta to wręcz mityczne stworzenia, a wszystko wytworzyć można z drożdży. Nad wszystkimi czuwa Techsuperkomputer. W najwyższym rangą dystrykcie żyje Jonton Mart, przeciętny pracownik CorpPolicji. Dostaje niecodzienne zadanie - ma rozwiązać tajemnicę związaną z pewnym adresem w niższym dystrykcie.
Science fiction chyba nigdy nie będzie moim ulubionym gatunkiem książkowym. Ta pozycja ma wszystko - akcje, ciekawe uniwersum, pomysł na fabułę. Może bohaterowie nieco szwankują, ale to chyba wina jednej rzeczy. Ta książka jest po prostu zbyt krótka. Zmieszczenie tego typu historii na zaledwie 135 stronach jest wręcz niemożliwe. Dlaczego? Już tłumaczę swe podejrzenia.
Akcja pędzi na łeb na szyje. Niby fajnie, bo nie można się nudzić. Ale jeśli strona po stronie wszystko zmienia się diametralnie, można dostać kociokwiku. Zwłaszcza jeśli jest to dość skomplikowane uniwersum przyszłości. A to takie jest. Pełno tu wszystkiego nowego, innego, przyszłościowego.
Mówiąc więcej o świecie. Jest naprawdę intrygujący. Niby podobny, ale jednak inny. I może ma się wrażenie, że gdzieś się to już widziało. Ale tu, to wszystko jest ciekawie ze sobą połączone i nie bije po oczach. Tylko znowu ta objętość.
I to chyba też przez nią bohaterowie kuleją. Skupienie wokół akcji i fabuły jest tak ogromne, że nie ma tu czasu na odpowiednie nakreślenie tych bohaterów. Co prawda nie ma ich tutaj zbyt wielu, ale nawet oni są do siebie bardzo podobni.
Polecam spojrzeć na okładkę. Jest doprawdy świetna. Niby nie ma to wielkiego znaczenia, ale jednak inaczej patrzy się na okładkę oddającą klimat książki. Ta bez wątpienia tak robi.
"Sprawa Jontona" to dość ciekawa lektura. Wymaga jednak ogromnego skupienia i przygotowania na lekturę, która może być nieco przyciężkawa.

Za możliwość przeczytania "Sprawy Jontona" dziękuje wydawnictwu Novae Res.

20 komentarzy:

  1. Tak mało stron!? Jestem w szoku. Taka fabuła zamknięta w kilkustej stronach. To zdecydowanie za mało. O książce natomiast słyszę po raz pierwszy. Okaże się czy po nią sięgnę.

    Pozdrawiam, Dakota.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem jak najbardziej za! Lubię takie książki i mam nadzieję, że "Sprawa Jontona" trafi w moje ręce :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy zaczęłam czytać opis tej książki już byłam pewna, że znalazłam "swój ideał" *nuci fragment piosenki z pewnej reklamy telewizyjnej*, ale gdy dostrzegłam ilość stron to mi ręce opadły. To niemożliwe, żeby taką akcję zamknąć w kilku rozdziałach! No i jak widać pomysł ucierpiał na tym wszystkim.
    Mówię (niestety) nie. A miałam taką nadzieję na coś fajnego... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej kochana :3
    Kocham takie powieści o przyszłości, zmianie, lub jak inaczej żyją ludzie, pod warunkiem że jest ona dobra. Temat bardzo fajny ciekawy przede wszystkich. Nie rozumiem czemu autor zepsuł tak ciekawy pomysł. Napisał to chyba tylko na 135 dlatego że nie miał za wiele pomysłu. Lubię jak jest dużo akcji w książce, ale jak piszesz że akcja tak szybko leci, to ja dziękuję. Pomysł ciekawy, konstrukcja zła.
    Pozdrawiam ciepło w ten chmurny dzień. ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com
    T.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nie, nie...technologiczne, nowoczesne, przyszłościowe paskudztwo. W życiu i nigdy, nie lubię, nie dam rady...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, to zdecydowanie nie dla mnie, nie lubię tego typu książek, a sama czytam raczej tylko te gatunki, które lubię. Nic na siłę;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak mało stron przy takim gatunku? Może to dziwne, ale właśnie z tego powodu bym po nią nie sięgnęła. A okładka jest przecież taka piękna! Wiesz, tez tak mam z tymi gatunkami. W moim przypadku jest tak: ciągle wmawiam sobie, że w tym przypadku może jednak książka z tego gatunku mnie zachwyci. Ale rzadko tak jest. A ja ciągle rzucam się na te niestandardowe dla mnie powieści. Tak, to zakrawa o masochizm ;)

    Pozdrawiam :) Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, nominowałam Cię do LBA :)
    Więcej szczegółów tutaj: http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2015/09/liebster-blog-award-2-3.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam takie klimaty oraz bardzo szybką akcję, więc ta książka jest dla mnie idealna. No i jak najbardziej zgadzam się z tym, że ma świetną okładkę ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama okładka mówi już do mnie "przeczytaj mnie, przeczytaj" :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Na tą własnie porę roku taka lektura wydaje się idealna. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej ;)
    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award na moim blogu: http://thebookishcity.blogspot.com/2015/09/liebster-blog-award-3.html Wiem, że niedawno już robiłaś ten TAG, ale mam nadzieję, że znajdziesz kiedyś chwilę, aby odpowiedzieć na moją nominację ♥ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mhmmm ciekaweee, ale jakoś nie jestem przekonana...

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. No cóż, to Novae Res. Nie mam dobrych wspomnień:)
    Ale okładka kojarzy mi się bardziej ze steampunkiem niż s-f?

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię ten gatunek, a z tego co piszesz ta historia zapowiada się ciekawie. Tylko martwi mnie ta mała ilość stron, ale powinnam przekonać się czy mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka wydaje mi się interesująca, chciałabym kiedyś przeczytać. ^_^ A okładka cudowna!! ^_^ ^_^

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka wygląda interesująco i zachęca do czytania. Co prawda jeszcze nie miałam do czynienia z czytaniem książek w tym gatunku, ale chyba czas na ten pierwszy raz. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Choć okładka cudowna, treść mnie do końca nie przekonuje. Może jednak w przyszłości po nią sięgnę :)

    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się, że okładka jest świetna...ale niestety treść jej nie dorównuje. Mimo wszystko nie można uznać czasu na nią poświęcony za stracony.

    Pozdrawiam
    http://niefantastycznie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Komentarz to dla Ciebie chwila, zaledwie kilka uderzeń w klawiaturę. Jednak dla mnie, jest to ogromna siła motywująca do działania. Dlatego dziękuje Ci za każde słowo jakie tu zostawiasz. ;)

Copyright © 2016 Ciekawy cytat o książkach , Blogger