#książka - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" S. Larsson
Nie muszę spoglądać w poprzednie posty by stwierdzić, że już nie raz wspominałam o tym jak bardzo nie lubię dowiadywać się o obejrzanym filmie, iż jest adaptacją książki. Nie lubię i już. I chyba każdy miłośnik książek doskonale zrozumie skąd u mnie taki upór w temacie.W ten jakże irytujący sposób poznałam Larssona. Obejrzałam amerykańską wersję "Dziewczyny z tatuażem" zakochałam się i zapragnęłam książkowej wersji. O ile mnie pamięć nie myli, a może bo trochę czasu już od tego upłynęło, szybko to pragnienie zrealizowałam. Byłam tak "napalona" na tę książkę, że zaakceptowałam jej ostatni, lekko zniszczony egzemplarz jaki księgarnia posiadała. Czego się nie robi gdy czuje się przeznaczenie?
Zniesławiony szwedzki dziennikarz i wydawca magazynu "Millenium", Mikael Blomkvist dostaje zadanie od przemysłowego magnata, Henira Vangera. Po 40 latach od zaginięcia, ma odnaleźć jego wnuczkę. Po pretekstem spisania historii rodziny przebywa z nimi przez rok, próbując rozwikłać rodzinną tajemnicę. Pomaga mu w tym Lisbeth Salander, outsiderka i genialna researcherka. Razem wpadają na trop tajemnicy jaką rodzina Vanger zapewne wolałaby ukryć.
Z tą książką jest jak z babeczkami - nim dobierzesz się do tej najlepszej części musisz zmierzyć się z nie aż tak satysfakcjonującą otoczką. Chociaż tutaj, nawet ta otoczka jest fascynująca. Zanim dostajemy historię właściwą, musimy przebrnąć przez urywek życia dwóch głównych bohaterów, na krótko przed poznaniem bogatej rodziny i siebie wzajemnie. Dzięki temu poznajemy ich w względnie normalnych warunkach życiowych, jak i tych bardziej zwariowanych.
Do tego pełno tu opisów różnej maści. Nie przeszkadzają one w lekturze, a pozwalają na lepsze zrozumienie i dostrzeżenie szczegółów opisywanego świata. Nie jest to ta kategoria opisów przy których masz ochotę krzyczeć "Gdzie, do cholery, są dialogi?!"
Larsson stworzył kryminał i thriller z krwi i kości. Kreuje tajemnicę tak zawiłą i absorbującą, że ciężko się od niej oderwać. Łączy kilka wątków, nadając każdemu status ważnego i znaczącego. Robi to wszystko w sposób tak mistrzowski, że ciężko porzucić te książkę chociażby na chwilę, a po lekturze nie chcieć więcej.
Trylogia, którą otwiera ta książka, pozostanie moją ulubioną chociażby z jednego powodu - Lisbeth Salander. To ten rodzaj bohatera, który albo się kocha, albo nienawidzi. Osobiście nie rozumiem drugiej opcji. Tak genialnie skontrowanej postaci chyba ciężko się doszukać. Tajemniczej, zdeterminowanej, wytrwałej, inteligentnej, przebiegłej, bezkompromisowej, a do tego będącej kobietą. Salander to bez wątpienia jeden z najlepszych aspektów tej trylogii. I choć wielu bohaterów drugoplanowych "dostaje" ciekawe historie czy cechy, to ona wybija się ponad nich wszystkich zapadając w pamięć.
Pomimo tego, że akcja biegnie niepośpiesznie, a opis goni opis, co niektórych odstrasza, coś w tej książce wciąga bezpowrotnie. Mroczny klimat, tajemnice zakopane na lata, ogromne pieniądze w tle, i ten Skandynawski klimat robią swoje. Wszystko to połączone z kunsztem Larssona tworzy maksymalnie absorbujący kryminał, którego nie da się przejrzeć do ostatniej strony. Kryminał, który jest dopiero początkiem o wiele bardziej skomplikowanej historii.
Zniesławiony szwedzki dziennikarz i wydawca magazynu "Millenium", Mikael Blomkvist dostaje zadanie od przemysłowego magnata, Henira Vangera. Po 40 latach od zaginięcia, ma odnaleźć jego wnuczkę. Po pretekstem spisania historii rodziny przebywa z nimi przez rok, próbując rozwikłać rodzinną tajemnicę. Pomaga mu w tym Lisbeth Salander, outsiderka i genialna researcherka. Razem wpadają na trop tajemnicy jaką rodzina Vanger zapewne wolałaby ukryć.
Z tą książką jest jak z babeczkami - nim dobierzesz się do tej najlepszej części musisz zmierzyć się z nie aż tak satysfakcjonującą otoczką. Chociaż tutaj, nawet ta otoczka jest fascynująca. Zanim dostajemy historię właściwą, musimy przebrnąć przez urywek życia dwóch głównych bohaterów, na krótko przed poznaniem bogatej rodziny i siebie wzajemnie. Dzięki temu poznajemy ich w względnie normalnych warunkach życiowych, jak i tych bardziej zwariowanych.
Do tego pełno tu opisów różnej maści. Nie przeszkadzają one w lekturze, a pozwalają na lepsze zrozumienie i dostrzeżenie szczegółów opisywanego świata. Nie jest to ta kategoria opisów przy których masz ochotę krzyczeć "Gdzie, do cholery, są dialogi?!"
Larsson stworzył kryminał i thriller z krwi i kości. Kreuje tajemnicę tak zawiłą i absorbującą, że ciężko się od niej oderwać. Łączy kilka wątków, nadając każdemu status ważnego i znaczącego. Robi to wszystko w sposób tak mistrzowski, że ciężko porzucić te książkę chociażby na chwilę, a po lekturze nie chcieć więcej.
Trylogia, którą otwiera ta książka, pozostanie moją ulubioną chociażby z jednego powodu - Lisbeth Salander. To ten rodzaj bohatera, który albo się kocha, albo nienawidzi. Osobiście nie rozumiem drugiej opcji. Tak genialnie skontrowanej postaci chyba ciężko się doszukać. Tajemniczej, zdeterminowanej, wytrwałej, inteligentnej, przebiegłej, bezkompromisowej, a do tego będącej kobietą. Salander to bez wątpienia jeden z najlepszych aspektów tej trylogii. I choć wielu bohaterów drugoplanowych "dostaje" ciekawe historie czy cechy, to ona wybija się ponad nich wszystkich zapadając w pamięć.
Pomimo tego, że akcja biegnie niepośpiesznie, a opis goni opis, co niektórych odstrasza, coś w tej książce wciąga bezpowrotnie. Mroczny klimat, tajemnice zakopane na lata, ogromne pieniądze w tle, i ten Skandynawski klimat robią swoje. Wszystko to połączone z kunsztem Larssona tworzy maksymalnie absorbujący kryminał, którego nie da się przejrzeć do ostatniej strony. Kryminał, który jest dopiero początkiem o wiele bardziej skomplikowanej historii.
lubimyczytac.pl | ask.fm | google+ | tumblr
Już nawet nie pamiętam, ile lat temu dostałam tę wymarzoną trylogię. Do dziś po nią nie sięgnęłam - zawsze brak mi czasu na książki tej objętości, nawet jeśli wiem, że najpewniej mi się spodobają.
OdpowiedzUsuńbrzmi ciekawie
OdpowiedzUsuńNie moje klimat wole bardziej romanse i obyczajówki i fantasy a takie mroczne klimaty nie dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńKtóż o tej książce nie słyszał? :) wpisuję na listę! A przyznam, że choć to nie moje klimaty, to mnie przyciąga ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam tą trylogię!!! Drugi i trzeci tom są jeszcze lepsze!
OdpowiedzUsuńMam w planach całą trylogię, ale jeszcze jej nie kupiłam.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to bardzo trudna i wymagająca trylogia, jednak warto się z nią zmierzyć, bo fabuła jest fantastyczna i orginalna ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam, z perspektywy czasu stwierdzam, że aż tak z nóg nie zwala... :)
OdpowiedzUsuńTyle się już o tych książkach naczytałam, że muszę w końcu zabrać się za czytanie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ;)
Podobnie jak Ty, zaczęłam przygodę z Larssonem od Dziewczyny z tatuażem : ) Jak dla mnie, świetny thriller, jednak druga i trzecia część trochę mnie rozczarowały. Swoją drogą, są teraz głosy, że rola Olgi Bołądź w Służbach Specjalnych jest lekko wzorowana na postaci Lisabeth.
OdpowiedzUsuńUwielbiam tę trylogię :)
OdpowiedzUsuńCóż tu dużo mówić, jestem wielką fanką całej trylogii. Lisbeth jest chyba najcharyzmatyczniejszą postacią literacką w historii.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Mz.Hyde
Mam z tą książką bardzo miłe wspomnienia... :)
OdpowiedzUsuńZnam książkę (trudno by było nie znać), ale nad jej przeczytaniem jeszcze się zastanawiam (ponieważ kryminałów zwykle nie czytuję)
OdpowiedzUsuńmam mieszane uczucia co do tej pozycji, ale napewno po nią sięgnę. :)
OdpowiedzUsuńKsiążkę wypożyczyłam niedawno z biblioteki i teraz czeka na mnie. Cieszę się, że Ci się spodobała.
OdpowiedzUsuńUwielbiam całą serię! :D
OdpowiedzUsuńJuż od dawna jestem ciekawa tej serii, ale jakoś nic nie zrobiłam, w kierunku przeczytania jej... Chyba trzeba to będzie naprawić :3
OdpowiedzUsuńCzytałam wiele jej pozytywnych recenzji. Mam nadzieję, że starczy mi czasu by w końcu ją przeczytać ;)
OdpowiedzUsuńLisbeth Salander jest fantastyczna. Cała książka jest fantastyczna! Kto nie czytał niech to jak najszybciej zrobi!
OdpowiedzUsuńCzytałam, ale czasami mnie niektóre opisy trochę za bardzo nudziły, bo wydawało mi się, że na siłę były rozciągane żeby tylko książka objętościowo wyszła grubsza. Najgorsze było to, że cała akcja właściwie rozkręciła się dopiero pod koniec i naprawdę mnie wciągnęła, ale historia sama w sobie jest bardzo dobra ;)
OdpowiedzUsuńPamiętam, jak sięgnęłam po tę książkę, zaraz po obejrzeniu kinowej wersji. Pierwsze strony mnie oczarowały, wywołując mimowolnie gęsią skórkę. Później byłam zmuszona odłożyć ją na bok, bo za dużo szczegółów z filmu miałam w dalszym ciągu głowie. Nie mniej jednak, książkę i tak przeczytam, tylko muszę troszkę zatrzeć ślad poznanej fabuły. ;)
OdpowiedzUsuńDla Ciebie plusem jest klimat, ale to właśnie nie klimat i nie książka dla mnie. Więc sobie odpuszczę ten tytuł, po prostu nie na mój gust. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Shelf of Books :)
Prawdziwy majstersztyk, "Mężczyzn..." przeczytałem dwa lata temu, powieść zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Niestety, do tej pory nie udało mi się przeczytać dwóch kolejnych części... Może już niedługo ^^
OdpowiedzUsuń